Blog
Krystian Wierzbicki
Krystian Wierzbicki
Krystian Wierzbicki Bezpartyjny socjalista.
1 obserwujący 54 notki 45125 odsłon
Krystian Wierzbicki, 28 listopada 2016 r.

Trybunał Konstytucyjny i KOD nie obronią demokracji

W zeszłym tygodniu Trybunał Konstytucyjny wydał wyrok w sprawie tzw. „ustawy o bestiach”. Nie doszukał się niczego niewłaściwego w prawie, które wprowadza psychiatrię represyjną, działanie prawa wstecz oraz karanie dwa razy za ten sam czyn.

Stanowisko wobec ustawy uchwalonej przez poprzednią większość sejmową wpisuje się w długą listę absurdów obciążających konto Trybunału Konstytucyjnego (od zahamowania liberalizacji ustawy antyaborcyjnej w latach 90-tych po ostatnie narzucenie zwiększenia kwoty wolnej od podatku). Trybunał postępował w tych sprawach bardziej jak trzecia izba parlamentu niż strażnik norm konstytucyjnych, traktując pretekstowo co bardziej ogólne pojęcia zawarte w ustawie zasadniczej.

Jeśli chodzi o „ustawę o bestiach”, realnych motywacji stojących za wydaniem takiego, a nie innego wyroku, znów można jedynie domniemywać. Banałem byłoby wskazywanie, że wbrew naiwnej, liberalno-technokratycznej narracji, sędziowie kierują się także względami pozaprawnymi (a więc np. ideologicznymi ramami własnego światopoglądu). W tym przypadku najciekawszym jawi się czynnik dochodzący zupełnie niedawno, czyli otwarty konflikt Trybunału z rządem.

Trybunał, będący pod ostrzałem ze strony prawicowej większości parlamentarnej, jak nigdy wcześniej mierzy się z wrogim postrzeganiem przez znaczącą część opinii publicznej. Czy nimb bezstronnej i apolitycznej instytucji chroni Trybunał przed pokusą unikania wydawania niepopularnych wyroków? Przykład „ustawy o bestiach” nakazuje zachować w tym względzie podejrzliwość.

Większość społeczeństwa uniósłby się świętym oburzeniem na wieść o utrąceniu prawa, które w jego mniemaniu służy przede wszystkim izolacji niebezpiecznych „bestii”. Na marginesie, brawa za utrwalenie tego dehumanizującego określenia w kontekście nazwy ustawy; gdyby konsekwentnie używać pełnej i oficjalnej nazwy (ustawa o postępowaniu wobec osób z zaburzeniami psychicznymi stwarzających zagrożenie życia, zdrowia lub wolności seksualnej innych osób), nikt nie wiedziałby nawet, o co chodzi. Przepisy te są owocem paniki moralnej wywołanej wokół wyjścia na wolność paru zaledwie osób, załapujących się na systemową lukę (nie istniała kara dożywocia, więc skazanym na karę śmierci zamieniono ją wobec jej zniesienia na 25 lat pozbawienia wolności). Jeżeli przeciętny Janusz zdążył o tym zapomnieć, tabloidy przypomną mu obrazki morderców dzieci z odpowiednim komentarzem.

Gdy rozpatrujemy kontekst polityczny, w znaczeniu polityki czysto partyjnej, trzeba też przypomnieć, ze przyjęciem „ustawy o bestiach” głosowały zgodnie wszystkie partie parlamentarne poprzedniej kadencji ( poza wstrzymującym się Ruchem Palikota). Aczkolwiek największy ciężar odpowiedzialności spada w oczywisty sposób na inicjatorów z ówczesnej koalicji rządowej PO- PSL. Czy dla Trybunału Konstytucyjnego nieistotny był aspekt uderzenia akurat w te siły polityczne? W to także śmiem wątpić. Wydanie innego wyroku równałoby się dostarczeniu amunicji tzw. „symetryzmowi” i podkopałoby wiarygodność antypisowkiej opozycji.

Jak już wspomniałem, podobnych motywacji można wyłącznie się domyślać, a nie udowodnić. Najbardziej żarliwi obrońcy Trybunału nie dopuszczają do siebie wątpliwości w czystość intencji sądu konstytucyjnego (nawet jeżeli prywatnie nie zgadzają się z ostatnim wyrokiem, pozostaną wierni zasadzie bezwzględnego respektowania autorytetu Trybunału Konstytucyjnego jako ostatecznej instancji). KOD i skupione wokół niego środowiska nie wyjdą na ulice w proteście przeciw wprowadzaniu „psychuszek”, albowiem w ich ramach pojęciowych nie mieści się możliwość, że Trybunał mógłby czynić źle (i naruszać prawa człowieka na równi z rządem).

Pozostawiam otwartym pytanie, na ile w tym wszystkim złej woli i cynizmu, a ile nieświadomej hipokryzji. Przyjmuję jednak założenie, że jeśli nawet w przypadku grupy kilkunastu sędziów nie mieliśmy do czynienia z jednomyślnością, to tym trudniej stosować zasadę zbiorowej odpowiedzialności wobec tysięcy sympatyków okołokodowskiej opozycji (z całą jej wewnętrzna różnorodnością poglądów). Niestety, w obronie Trybunału Konstytucyjnego wykazują gorliwość godną lepszej sprawy. Tym bardziej, że ze strony PiS widać wiele zagrożeń dla demokracji i wolności obywatelskich idących z innej strony niż wojenka z Trybunałem (vide: psucie przez Ziobrę struktur wymiaru sprawiedliwości). Obranie obrony Trybunału Konstytucyjnego na główny symbol i cel walki to błąd, którego długofalowe skutki mogą okazać się wyjątkowo szkodliwe.

A skoro mowa o wewnętrznych różnicach wśród zwolenników KOD, zadziwiająca wydaje się zwłaszcza postawa postaci takich jak Sławomir Sierakowski, dobrze zaznajomionych (i swego czasu promujących) teorie radykalnej demokracji Chantal Mouffe. Powinni więc zdawać sobie sprawę z problemu, jakim jest technokratyczna rola sądów konstytucyjnych w postpolitycznym, neoliberalnym porządku. W tym miejscu pozwolę sobie przywołać nieco obszerny cytat z "Paradoksu demokracji" autorstwa belgijskiej politolożki:

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Dawniej pisywałem m.in. na Forum Młodej Lewicy (mlodalewica.pl).

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • Socjaldemokracja dziś Jeśli chodzi o kontruktywne przesłanie, to przede wszystkim nie widzę...
  • Stereotypy Lewica24 nie jest raczej aż tak wpływowa, aby zmieniać linię polityczną SLD w...

Tagi

Tematy w dziale